Odc. 2.
Biało- Zielony
- Jedziemy maleńka.
-Naprawdę? –zamruczała Beata.
- Już nie mogę się doczekać kiedy będziemy u ciebie
- Ja również. –westchnęła
Po seksie jakiego jeszcze Czarek nie miał, chodź miał naprawdę wiele, nadszedł czas na lody i inne przyjemności. Cały wieczór i pół nocy spędzili na rozkoszach ciała. Jednak mózg potrzebował wytchnienia w postaci snu. Czarek zatem utulił swoją już kobietę i zasnęli tak oboje. W niedzielny poranek Beata obudziła się obok przystojnego mężczyzny i śniadania. Dostała świeżutkie bułeczki i herbatę. Po śniadaniu nagrodziła swojego już mężczyznę i postanowiła się ubrać. Czarek wie już że to ta jedyna, drugiej tak świetnej kobiety nigdy nie spotkał i nie spotka.
Beata otworzyła szufladę z bielizną. W tej szufladzie nie tylko były majteczki i staniczki, obok nich leżał ładnie złożony biało- zielony szalik, co nie umknęło uwadze Cezarego.
Znów mózg młodzieńca zaczął pracować. Jednak jest za Lechią. Może powinien on jej powiedzieć że jest z Gdyni? Może powiedzieć że woli żółty i niebieski? Wie że jeżeli to powie to może już nigdy w życiu nie mieć tak wspaniałej kobiety jaką jest Beata.
- Muszę już jechać, złotko. – powiedział w końcu Czarek.
- Oh…Zostań
-Nie mogę. Obiecałem wrócić na obiad.
-No tak ale jest dopiero 12.
- Kiciu, wiem ale …
- No co, najwcześniej będziesz miał ten obiad o 14. Zostań.
-Przyjadę jutro wieczorem, obiecuję.
- Jutro starzy wracają.
- To przyjadę do ciebie i pojedziemy do mnie.
- Ach…Dobrze. Ale zostań jeszcze. Masz 2 godziny.
-Nie mogę , mieszkam daleko.
-Gdzie?
-No daleko , nic ci nie powie miejsce w którym mieszkam.
- Mów. Trąbki Wielkie? Domachowo? Cedry Małe? Suchy Dąb?
- Nie. Nieważne, naprawdę.- Czarek czuł że musi jej to kiedyś powiedzieć skoro ona ma do niego jutro przyjechać.
- Na Oksywiu.
- No dobra. Nie wiem gdzie to jest, miałeś rację, że nie będę wiedziała gdzie to jest.
- Pa!
I jeszcze na pożegnanie całowali się tak, aż przewrócił się wieszak na odzienia wierzchnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz